Oto żabka - SHL M11W:  jej prawy profil. 
 Na zdjęciu tej wielkości nie wygląda 
imponująco.  Ale jeżeli powiększysz, to 
sam zobaczysz, że ...
A to jej lewy profil: powiększ też 
i przyjrzyj się powierzchni osłon  
bocznych. Są gładkie, równe, mają 
idealne fabryczne krawędzie 
Hmmmm... dostałem niedawno w mailu kilka słów krytyki tego materiału: że bardzo prosta forma, że słabo to wygląda, że trzeba zmienić,  że co ty się znasz na 
internecie... itd. Powinienem więc co nieco wyjaśnić. To w takim razie wyjaśniam. Powstało to w "zamierzchłych" czasach mojej "twórczości" internetowej, kiedy 
to moja wiedza była do... no słowem - była taka właśnie, jak ten materiał - cieniutka. Dlatego materiał... zostawiam bez zmian. Jest już kawałkiem mojej historii. 
A ponieważ nie bardzo mam powd, żeby się jej wstydzić, to podziękuję ci jedynie, kolego, za słowa krytyki i...  materiału NIE  poprawię.  Mnie się on  podoba.

I jeszcze słów kilka dla wyszukiwarek: to jest serwis 
Polskie motocykle SHL , głównie o SHL M11, trochę o motocyklu SHL Gazela, a trafi się pewnie i inny polski motocykl  np. WSK 
.Sprawę  Logo SHL już tłumaczyłem w innym moim serwisie "Album SHL Gazela": to wcale nie oznacza skrótu nazwy wytwórcy motocykli SHL i już nie chce mi się tumaczyć 
gamoniom różnym, że SHL nie były nigdy produkowane w Suchedniowie, lecz w Kielcach. To stary, kielecki symbol - SHL i kawał historii miasta Kielce. Masz motocykl SHL ?  A może 
masz jakieś motocykle WSK ?  A wiesz, że polskie motocykle produkowane były w milionach egzemplarzy ? To prawda!! Stare polskie motocykle: SHL i WSK - dobre, bo polskie!
I tu prawie wszystko jest w 
porządku. Prawie, bo niepokoi
 spaw w miejscu oznaczonym
strzałką. To chyba nie jest ślad 
fabrycznej działalności
Jeszcze raz: zadziwiająco doskonały kształt osłon bocznych i błotników.Tu widać też 
kompletne siodło z aluminiowymi listwamii i fabrycznymi nakładkami umocowania 
paska, ładny stan chromowanego bagażnika. Nie wiem, czy tylne amory wymagają  
poprawki  chromu, czy to tylko lustrzane odbicia innych elementów?  Tłumik  piękny,  
ale  "kolanko" - no, przymknę  oko!   No i doczyść też dźwignię hamulca. 
Wtedy będzie "malina".
Ale upaćkane tylne koło: i to po lewej 
stronie?  Na powiększeniu w ramce 
widać, że te amory wymagają jednak 
nowego chromu.
Coś tu nie pasuje: prawdopodobnie jest to cylinder od WSK, bo oryginał lączył 
się płynnie z osłoną  /taki tunelik-nadlew z tyłu cylindra/=strzałka 
a.      Strzałka b 
pokazuje b. foremne okienko do "przelewania" gaźnika. Na tym zdjęciuwidać 
chyba jedyne, nieznaczne zagięcie blachy.  Zdjęcia 
b i c  to widok silnika "Wiatr" 
w jego najwcześniejszej wersji: W2. /zobacz prawą obudowę silnika/.  Bardzo 
długo czekano na nowoczesną  prądnicę,  przez ten czas montowano stary jej 
typ, ciągle wstrzymując uruchomienie produkcji Gazeli. W oczekiwaniu na 
"alternator" /?/   wypuszczono właśnie  M11W - jako model przejściowy  z nowym,
prawie gotowym, ale jednak nie zaakceptowym przez KZWM w Kielcach -
silnikiem do mocykla SHL Gazela.
 SHL M11W   w kolorze żabki
Siemka.   Dziś pokazywałem mojemu przyjacielowi, że moja SHL jest na 
Twojej stronie www i zobaczyłem, że poszukujesz mnie.
Miałem napisać coś o historii żabki więc... Ów polski motocykl jest moją 
własnością od dwóch lat .  Kupiłem go kilka miesięcy po tym,  jak zaczął 
mnie pasjonować  model SHL M11.  Długo szukałem, jeżdząć po 
okolicznych wioskach i pytając ludzi o tego typu maszynę. Moje 
poszukiwania  zakończyłem sukcesem napotykając przypadkowo Pana, 
który jechał na "mojej"  SHL -ce.  Zaczepiłem go, zapytałem, czy nie byłby 
zainteresowany sprzedażą i po krótkiej rozmowie wziąłem nr tel. od niego
Niestety,  w drodze powrotnej zgubiłem ten numer, kilka dni później od 
nowa... zacząłem poszukiwania, tym razem człowieka. Po zapytaniu kilku  
tubylców ponownie odnalazłem moją przyszłą SHL. Na drugi dzień 
pojechałem tam ponownie i wróciłem szczęśliwy... i to już na  prawdziwie 
mojej SHL -ce, z umową w zębach. 

Zrobiłem tą SHL już sporo kilometrów - najdłuższy wypad liczył 600 km
 po którym to maszyna wróciła cała i zdrowa. 

Niestety,  SHL nie miała szczęścia na zlocie militarnym w Boryszynie koło
Międzyrzecza: w jedną stronę dojechała o własnych siłach a z powrotem 
musiała wracać na lawecie. Po tej -drobnej w sumie- awarii silnika 
postanowiłem zrobic kapitalkę silnika . Teraz motor śmiga jak pszczółka. 
Dodam, iż był to mój pierwszy samodzielny remont, dzięki któremu 
poznałem dokładnie, co znaczy składac i rozkładac kilkakrotnie silnik. Ale 
nie miałem z nim większych trudności, ponieważ wieczorami 
studiowałem lektury o  budowie mojego motorku SHL. Po tym remoncie 
zrobiłem już sporo kilometrów . Najdłuższa trasa od momentu remontu 
wynosiła 240 km  /z jednym przystankiem/  na zlot motocyklowy do 
Zielonej, w okresie winobrania. Na okres zimowy rozebrałem go na 
czynniki pierwsze i staram sie w  miarę finansow wymieniać coraz to 
nowe elementy . 
Acha, jeszcze jedną ważną rzeczą jest kolor motoru, który sam 
dobierałem i malowałem:  poniewaz chciałem, aby dobrze się 
kamuflował w lesie.
Na tym kończę moje wywody i czekam na info od Pana .
Pozdrawiam i życzę spotkania na trasie!      
Andrzej Maciejewski - SHL
zobacz też: fotoplastikon fenixa
album SHL - polskie motocykle
autor serwisu: fenix    Ryszard Chustecki         strona gł. >>>
powiększyć?
powiększyć?